sobota, 4 maja 2013

Rozdział 29

                                                                    * Zayn *

Poszedłem z powrotem do pokoju i usiadłem koło Josh'a.
-I co? Kto to był ?
-Nie zgadniesz moja najwspanialsza mamusia.
-No tak i co to tylko mama.
-Nie będę ci mówić co mi zrobiła 4 lata temu.
-Co zrobiła ?
-Może potem ci powiem bo teraz muszę iść, zażyczyła sobie spotkania !
-No to idź.
-Okay będę mniej-więcej za godzinę.
-Spokooo... Na razie .
-Na razie.- powiedziałem i wyszedłem z domu.

                                                                       * Natalii *

Byłam w łazięce i prostowałam sobie włosy. Usłyszałam dzwonienie telefonu.
-To chyba mój.!!- powiedziałam sama do siebie.
Rzuciłam prostownice i pobiegłam za muzyką.
-Hallo ?- powiedziałam gdy już go znalazłam.
-Dzień dobry ! Czy mówię z panią Natalii Carmen ?
-Tak! A z kim rozmawiam !
-To ja Dr. Streeps. Już na 100 % mam dawcę dla Mai. Może pani przyjechać.?
-Tak ! Przyjadę za 30 minut.
-Dobrze. To do zobaczenia !
-Do zobaczenia :) - powiedziałam i się rozłączyłam.
Wróciłam do łazięki i dalej prostowałam włosy..
-Natalii !!!
-Co ?
-Gdzie ty jedziesz.?- zapytał Juss.
-A ty z kąd wiesz.?
-Słyszałem jak z kimś rozmawiasz !
-Yyy... No tak. Jadę do szpitala, jedziesz ze mną ?
-Nie wiem dopiero wstałem..
-Ooo Jezu.!!! To co? Jedziesz czy nie !?
-No okay jadę..
-To dobrze.- powiedziałam rozdzielając włosy...
-To chodź..
-Spokoo.- powiedział i wyszliśmy z domu ...

                                                                   * Niall *

Otworzyłem oczy. Wstałem z łóżka i z szedłem na dół. Przy okazji spojrzałem na zegarek, była : 13.43.
-Ooo Matkoo to już ta godzina.- powiedziałem sam do siebie!
Ding-Dong.
Miałem na sobie tylko bokserki. Nie mogłem otworzyć.
-Chwileczkę. Już otwieram. - powiedziałem i szybko pobiegłem do góry.
Wziełem z szafy byle jakie spodenki, ubierałem je w biegu, a na schodach to się przewróciłem.
-Już otwieram.
Otworzyłem: -a w drzwiach stali Liam, Lou i Miranda.
-No cześć stary ! Co tak długo.?
-Nie ważne.
-Sam jesteś ?
-Tak. Dopiero wstałem, a Natalii i Jussem musieli gdzieś pojechać. Wejdźcie.- powiedziałem.

                                                                    * Justin *

Rozmawialiśmy z lekarzem w gabinecie.
-To dzisiaj czy jutro robimy tą operację ?
-No, a kiedy lepiej ?- zapytała Natalii.
-No chyba dzisiaj ! Bo jaki już przeprowadzimy tą operację to po 2-3dniach się ze śpiączki wybudzi.
-No doobrze to dzisiaj. To za 30 minut będziemy gotowi.
-Dobrze to my zadzwonimy po resztę przyjaciół.
Wyszliśmy z gabinetu i usiedliśmy na korytarzu w poczekalni. Natalii zadzwoniła po Niall'a, a ja po Zayn'a. Po pół godzinie byliśmy już wszyscy razem. Poszliśmy pod salę, w której Maja będzię operowana. Wszyscy lekarze byli już gotowi na łóżku leżała nie przytomna Maja.

                                                           * Natalii *


Każde serce podchodziło do gardła. Ja już na sam początek się rozłyczałam jak dziecko. Justin mnie obioł i patrzeliśmy na dalszy ciąg operacji.

                                                   * 6 godzin później *

Siedzieliśmy przed salą operacyjną i czekaliśmy na Dr. Streeps'a. Po chwili wyszedł z sali.
-I co? Operacja się udała? - zapytałam.
-Tak! Ale proszę na razie nie wchodzić. - odpowiedział.
-Doobrze! A kiedy możemy ją zobaczyć? - zapytał Harry.
-Jutro około południa. Powinna się w tedy obudzić. A teraz przepraszam, ale muszę  iść. Do widzenia. - powiedział i poszedł.
-Do widzenia! - powiedzieliśmy chórem.
-To gdzie teraz idziemy? - zapytał Lou.
-Yyy... No nie wiem, możemy iść do mnie. - powiedział Justin.
-Okay to chodźmy. - odpowiedziałam i wyszliśmy ze szpitala.
Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy w stronę domu. Po 30 minutach byliśmy już na miejscu. Wysiadliśmy z auta i weszlismy do domu. Poszłam do góry i wziełam krótki przysznic. Położyłam się na łóżku i po 3 sekundach zasnęłam.

-------------------------------
30 rozdział będzie jakoś za pare dni.
Dziękujemy. I prosimy o komentarze!
Miłego czytania :)

           Horanowa :) & Bieberowa :*



































niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział 28

                                                       * Harry *

Jechaliśmy znów do szpitala. Już każdy chciał, żeby to wszystko się skończyło. Po chwili byliśmy w szpitalu, w drodze do gabinetu Streepsa.
Puk- Puk.
-Proszę! - powiedział.
Jeden za drugim wchodziliśmy do środka.
-Chcieliśmy się zapytać czy Pan ma już ktoś kto mógłby być dawcą? - zapytałem.
-Yyy...Mamy nie jakiego Marka Shona.
-Ale jak on jest chory? - zapytała Natalii.
-Jest chory, ale da się go uratować! Nie będę mówił co mu dolega bo to tajemnica lekarska. - odpowiedział.
-A czy możemy się z nim zobaczyć ? - zapytał Jus.
-Tak! Proszę za mną, zaprowadzę was do sali, w której leży. Ale proszę nie denerwujcie go itp. Dobrze?
-Dobrze! - odpowiedziałem i poszliśmy.
Po 5 minutach byliśmy już przed jego salą.
-Proszę nie za długo! - powiedział i poszedł.
My weszliśmy wszystkim serce zamarło gdy go zobaczyliśmy. Bo był młody i szkoda by było, żeby umarł. Ja pomyślałem, że nie warto odbierać mu życia gdy da się go uratować. Wzięliśmy krzesła i usiedliśmy wokół łóżka.
-A kim państwo są? - zapytał chłopak.
-Jesteśmy przyjaciółmi Mai, której podobno chcesz oddać swoje serce. To prawda? - zapytała Natalii.
-Tak to prawda. Moje serce nie jest chore, ale wszystko inne owszem.
-Ale ty jesteś taki młody. Co się stało, że jesteś tak chory.? - zapytał Niall.
-Yyy... Miałem spaprane życie. Mój ojciec nie żyje, a matka tak samo jak ja jest chora. Ale z innej przyczyny. Moja dziewczyna mnie rzuciła. I przez to chciałem się zabić! Połknąłem za dużą ilość leków.
-To po co to robiłeś? To była tylko dziewczyna. Nie było powodu by od razu robić sobie krzywdę. - powiedziała Natalii.
-A jednak była jedną z najważniejszych osób w moim życiu. A bez niej nie mogę żyć.
-Chłopaku, ale sobie biedy na robiłeś. Ale lekarz powiedział, że da się jeszcze ciebie uratować. - powiedział Justin.
-No chyba tak. Ale mi nie jest potrzebne życie.!
-Nie gadaj! Ja z lekarzami jeszcze pogadam na twój temat. Bo jesteś fajny, młody a życie na pewno sobie poukładasz z inną dziewczyną.
-Dziękuje wam bardzo. Na pewno masz rację. Ale jak nie ja to kto będzie dawcą? - zapytał.
-My sobie poradzimy znajdziemy kogoś kto już przeżył swoje życie i już na prawdę musi odejść. - powiedział Niall z uśmiechem na twarzy.
-No dobrze dziękuje!
-My już musimy iść, ale będziemy cię jeszcze odwiedzać. - powiedziałem.
-Na prawdę? Jeszcze raz dziękuje.
-Nie ma za co! - powiedziała Natalii i ktoś wbiegł do sali.
-Mark! Przepraszam cię za wszystko, nie mogę bez ciebie żyć! - powiedziała dziewczyna.
-Ja też. Chodź tu i mnie przytul.
Zrozumieliśmy, że to ta dziewczyna o której opowiadał. Wyszliśmy z sali...

      

                                                   * Zayn *
Byłem u Josh'a. Oglądaliśmy telewizje. Spojrzałem na telefon, żeby zobaczyć czy nie mam SMS albo jakiegoś połączenia.
-I co masz coś? - zapytał przyjaciel.
-No właśnie patrzę... Ej znasz ten numer 888 493 729?
-Yyy.... Nie! A co dzwonił.?
-No 2 godziny temu!
-To oddzwoń. - powiedział.
-Okay to idę do kuchni, żeby ci nie przeszkadzać. - powiedziałem.
Zadzwoniłem:
-Hallo?- usłyszałem głos kobiety.
-Kto mówi? - zapytałem.
-Zayn? To ja twoja matka nie poznajesz?! ( po głosie)
-Nie, nie poznaję i nie mam zamiaru tego robić. - odpowiedziałem.
-Ale Zayn proszę cię.!
-Co ty ode mnie chcesz?!
-No nie widziałam cię 2 lata. Chciałam cię w końcu zobaczyć.
-Nie ma takiej potrzeby. Ja nie chcę cię oglądać!
-Proszę poświęć mi z 30 minut.
-A dasz mi w tedy spokój?
-Tak dam. Ale dlaczego ty nie chcesz mnie znać, widzieć.
-Nie pamiętasz już? Co mi zrobiłaś.! - zapytałem.
-Pamiętam ale powinieneś mi już wybaczyć, to było 3 lata temu.
-No to co, ale ja tego nie zapomnę. Okay jak chcesz mnie widzieć to za 20 minut w parku. - powiedziałem i się rozłączyłem...



-----------------------------------------
Ja i Bieberowa nie miałyśmy
pomysłu na ten rozdział.
Ale myślimy, że wam
się spodoba!
Horankowa pozdrawia Wiktora. <3
Bieberowa- pozdrawia Ole Nowacką.

               Horanowa  :) & Bieberowa :*

czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 27

                                                                     * Harry *

-My idziemy! Idziesz też?- zapytała Natalii.
-Nie! Chcę zostać.
-Aha no okay!- powiedziała i wyszła.
Usiadłem obok łóżka i prosiłem Majkę by się obudziła. Nagle respirator szybciej zaczął piskać i robiła się linia zamiast fal tak jak zawsze.
-Szybkoooo!!!- coś się dzieje!.- krzyczałem.
-Co się stało?- do sali weszedł lekarz i pielęgniarka!- Proszę się od sunąć.- powiedział i mnie odepchnął.
-Zawołaj lekarzy musimy ją ratować.-powiedział do pielęgniarki.- Aparature do elektowstrząsów. Szybko, szybko.!!
-Proszę z tąd wyjść Panie Styles.
-Nie, muszę przy niej zostać.
-Nie ma mowy.- powiedziała pielęgniarka i mnie wypchnęła.
Musiałem zostać za drzwiami.
-1,2,3.- powiedział Dr. Steeps, gdy przyłożył do jej ciała ten elektrowstrząs.
Nie mogłem na to patrzeć. Odwróciłem się i zadzwoniłem do Justina.
-Hallo?
-Jus... szybko Mai się pogorszyło.
-O matko. Dobra już jadę.- powiedział i się rozłączł.
-1,2,3.- kolejny raz.
-Długo już tak?- zapytał Jus...po 10 minutach wbiegając z Natalii do szpitala.
-Nie, 15 minut.
Natalii zaczęły lecieć łzy. Justin ją obiął i przytulił do siebie.
-Natalii wszystko będzie dobrze. Wierze w to...
-Ja też!- powiedziała zapłakana.
Lekarz wyszedł z sali.
-Udało nam się ją uratować, ale ledwie co.!
-Dziękuje!!!- powiedziała Natalii.
-Yyy... Prosze do siebie do gabinetu.
-Dobrze.!- odpowiedziałem.

                                                                  * Natalii *

Poszliśmy za lekarzem.
-Dowiedziałem się czegoś o Mai.
-Coi jej jest?
-Maja ma trucizne w żyłach i musi mieć przeszczep serca.
-C-co?
-A kto ją uprowadził?
-Yyy... Nie do końca! Wiemy tylko że ma na imię James!
-A zgłosiliście to policje?
-Nie jeszcze nie.!
-Ja teraz pójdę.- powiedział Styles podchodząc do drzwi.
-No okay.
-Narazie.- wyszedł.

                                                                     * Justin *

-Idziemy już do domu?- zapytałem.
-Yyy... No okay.
-To chodź.- powiedziałem.
Wyszliśmy ze szpitala. Zadzoniłem po taxi. Po 5 minatch przyjechało auto i wsiedliśmy.

                                                                * 12 minut później *

Wyszliśmy z auta i poszliśmy do domu.
-To co robimy na kolację?- zapytałem.
-Pizzę?
-No okay to zabieramy się do roboty.
-Spooo...- powiedziała.
-Niall!!!.- krzyczałem.
-Yyy... Co?
-Chodź!
-Okay.- powiedział i szedł w naszą stronę.
-Robimy na kolację pizze! Pomożesz nam?- zapytała.
-Yyy... Sam nie wiem.!
-Co się stało?- zapytałem.
-Nic chyba! No okay pomogę wam tak nie mam co robić.
-Too fajnieee!- powiedziała Natalii z bananem! ( sami wecie na czym )
Po 30 minutach pizza była już gotowa.
-Już jestem!- powiedział Hazza.
-I co? Coś się dowiedziałeś?
-Yyy... Złożyłem tylko zeznania, powiedziałem to o Jamesie i powiedzieli, że zacznął działać!
-Aha to dobrze!.-powiedziała Natalii.
-Eej może zadzwonimy po Lou i Mirandę, żeby przyszli na pizze.
-No okay.- powiedziałem i chwyciłem telefon.
Zadzwoniłem do niego:
-Hallo?
-Lou! Masz czasz? Przyjdziesz z Mirandą na pizze?
-Yyy... Zapytam się jej.!
-Okay.
Po minucie usłyszałem słowa.
-Tak przyjdziemy za chwilę.
-Okay. To na razie.

                                                                         * Lou *

Po 30 minutach byliśmy już u Justina!
-I co tam?- zapytałem.
-Nic, a co?
-No co u Mai? Coś się zmieniło?
-Yyy... Nie! Dowiedzieliśmy się że Maja ma trucizne w żyłach i to może jej dopłynąć do serca, muszą zrobić przeszczeo bo długo tak nie pożyje.- odpowiedziała Natalii.
-Ale kto będzie dawca?- zapytała Miranda.
-Lekarz nie ma jeszcze osoby, która nią będzie.- odpowiedział Styles.
-No tak, ale musi się dowiedzieć bo nie ma długo czasu.- powiedział Lou.
Pójdziemy jeszcze dzisiaj do Streepsa zapytać się czy już ma.
-Okay. Ja mam nadzieje że ten głupi James dostanie chociaż z 25 lat albo więcej. Żeby dostał w końcu nauczkę.- powiedział Niall.
-James?- zapytałam Miranda.
-Tak James! A co?
-Maja miała chłopaka o imieni James. W dzień który miała pójść na lotnisko po Natalii to odwiedził ją. Maja nie chciała mu otworzyć itd.- powiedziała.
-Czemu w cześniej o tym nie wspomniałaś?- zapytała Natalii.
-A z kąd ja mogłam wiedzieć, że to będzie do czegoś potrzebne.
-Ooo Matko. Jedziemy teraz do szpitala a potem na POLICJE.!!!- powiedział podniesionym głosem Niall.
-Boże! Ja zostaje mam dośc tego wszystkiego.- powiedziałem rozkładając się na kanapie.
-To nie. Sami pójdziemy w 4-ke. Czy ty też jedziesz Miranda?- zaputał Justin.
-Nie, nie jadę. Zostaje w Lou.
-Okay to my idziemy! Narazie.- powiedział Harry i wuszli z domu ..


------------------------------------------
Sorry za długie dodawanie!
Ale nie mieliśmy czasu i pomysłu na pisanie.
Dzięki i prosze o komentarze. :D

                     Bieberowa :*

                                                             




niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 26

                                                                       * Liam *

Gdy byliśmy już na miejscu  Zayn zadzwonił dzwonkiem.
-Hej! Wchodźcie.- powiedziała Natalii otwierając drzwi.
Weszliśmy i poszliśmy do salonu.
-No cześć!- powiedzieliśmy chórem.
-Cześć ! Siadacie, Harry ma coś wam do powiedzenia.

                                                                       * Harry *

-Muszę to znowu mówić?!!
-Taak mów!- powiedział Justin.
-No okay.- powiedział zdołowany.- To tak naprawdę to Maja nie jest u koleżanki tylko została uprowadzona.
- Co jak to?
-Tak, ale już jest w szpitalu.
-Dlaczego? Co się jej stało?
-Dzisiaj ten James przysłał mi SMS, że mam zanieść 100.000.000$ do knajpki Nando's, a potem że mam iść do portu, że tam znajdę Maję.
-I co?- zapytała Natalii bardzo wpatrzona we mnie.
-No znalazłem ją była nie przytomna i cała zakrwawiona. Zadzwoniłem po karetkę.
-To musimy do niej jechać.- krzyknął Loius.
-Jutro z samego rana pojedziemy do niej.- powiedział Justin.
-A i jeszcze lekarz mówił, że nie wiadomo kiedy sie wybudzi ze śpiączki i czy w ogóle się obudzi.- powiedziałem.
-O Jezu czyli, że  może umrzeć?- zapytał Zayn.
-Nie wiem. lekarz powie dopiero jak się czegoś dowie!

                                                                   * Justin *

-Może żeby jutro specjalnie nie musieli się kręcić do mnie i z powrotem, to może zostaniecie u nas na noc?
-Taaak!!!- wykrzyczał Louis.
-Too fajnie.
-Ja pójdę zrobić kolację!- powiedziała Natalii.
-Okay. Pójdę z tobą i ci pomogę.- powiedziałem.
-Heh jak miło, chodź.
Wstałem i podszedłem do Natalii. Ona załapała mnie za rękę i poszliśmy do kuchni.
-Co chcecie na kolację?!- krzyczała do chłopaków.
-Yyy... Może naleśśśnikiii!- krzyczał Zayn.
-Okay no dobra już robimy.

                                                                  * Natalii *

-Justin wyciągaj patelnie.- powiedziałam z bananem na ryjku. ( Hahaha)
-Okay!! :D
Robiłam ciasto do tych naleśników. Gdy rozbijałam jajko spadło mi na podłogę, z chyliłam się i się poślizgnęłam. Wpadłam prosto na Justina  on mnie chwycił- objął w pasie. Spojrzał na mnie i mnie pocałował.
-Yyy...?- wykrząknęłam  bo nie wiedziałam jak się zachować.
-Yyy... Sorry.- powiedział.
-Nie nic się nie stało, już długo czekałam na tę chwilę.
-Taak? Ja też!
Zaczęliśmy się całować. Po tej miłej, namiętnej chwili wróciliśmy do naleśników.
-Gdzie te naleśśśśśnikii?- krzyknął ze śmiechem Louis.
-Już chwila za 5 minut!- odpowiedziałam.
Po chwili zaniosłam naleśniki do salonu i położyłam na stół, a Justin wziął talerze, ser i dżem.
-Jedźcie!- ł Justin ze śmiechem.
Harry ciągle był przybity i nic nie mówił.
-Harry uśmiechnij się, wszystko będzie dobrze.- pocieszałam go.
-Nie! Jak wy w ogóle możecie się śmiać, wygłupiać.?
-Bo my się cieszymy, wierzymy że wszystko będzie dobrze.
-A jak nie?
-Ja w to wierze, a że ty nie to już masz problem.- powiedziałam i usiadłam koło Justina i dałam mu buziaka w polik.
-A wy co,  znowu razem?- zapytał Liam.
-Yyy... Tak jesteśmy, a co?- zapytał Justin.
-Nic, nic. Cieszę się, że wy znowu tacy szczęśliwi.
-Hehe. Ja też się cieszę.- powiedziałam.
Louis i Zayn zżerali wszystkie naleśniki, wpychali je do ust jeden po drugim.
-Ej chłopacy zostawcie coś nam.- powiedziałam zaśmiana.
-No okay :(.- powiedział Lou ze smutnymi oczami.
-No dobra jedźcie, dorobie potem jeszcze więcej.
-Juuupi!- krzyknął Zayn.
Wszyscy zaczęli się śmiać, nawet Harry coś tam się zaśmiał.

                                                                         * Justin *

-Chodź Natalii do mojego pokoju.- powiedziałem wchodząc po schodach.
-Okay za minutkę przyjdę.
Po chwili Natalii wbiegła do pokoju.
-Co chciałeś?
-Yyy... Usiądź.
-No okay. Robi się dziwnie.
-Wiesz jak mi ciebie brakowało.- powiedział również siadając na łóżku.
-Mi ciebie też!
-Twoich ust, twojej obecności obok mnie w dnie i w nocy.
-Taak! A ja płakałam po nocach, sny miałam też o tobie.
-Noo ale w końcu jesteśmy razem.
-Już nikt ani nic nas nie rozdzieli.
Okay. To jak idziemy dorobić tych naleśników?- zapytałem.
-Taak. Chodź.

                                                                           * Niall *

Martwiłem się o Majkę ale nie chciałem by ktoś się o tym dowiedział.
-Która godzina?- zapytałem.
-Yyy... 22.52.
-Aha okay idę do góry.
-No spoko.
Wszedłem do mojego pokoju z ciągnąłem ciuchy i położyłem się na łóżku. Nie mogłem zasnąć, więc wziełem laptopa i weszedłem na Twittera. Posiedziałem z godzinkę, odłożyłem go i poszedłem spać.

                                                                            * Rano *

Wstałem o godzinie 9.02. Poszedłem do łazienki i ubrałem jeansy i biała koszulkę. Zszedłem na dół. Wszyscy byli gotowi.
-To co jedziemy do szpitala?- zapytałem.
-Yyy... No tak chodźcie!- powiedział Jus i wyszliśmy z domu.
Po 30 minutach byliśmy ma miejscu. Wszedłem do sali gdzie leżała Majka. Oczy mi się zeszkliły gdy ją zobaczyłem.

                                                                          * Miranda *

Siedziałam na łóżku i oglądałam filmy na laptopie. Oglądanie przerwało mi dzwonienie mojego telefonu. Odebrałam:
-Hallo?
-Cześć!- powiedział Lou.
-Coś się stało?- zapytałam.
-Maja jest w szpitalu. Chciałem cię o tym powiadomić.
-Czemu?
-No... To nie jest rozmowa na telefon. Później się dowiesz... Szybko przyjeżdżaj.
-Okay... Zaraz będę.- powiedziałam i się rozłączyłam.
Szybko wybiegłam z domu, wsiadłam w samochód i pojechałam do szpitala. 15 minut później byłam już na miejscu.
-Jestem co jest?- powiedziałam gdy zobaczyłam Lou.
-Majka jest w złym stanie może tego nie przeżyć.
-C-co? Przecież... Dlaczego?
-Niejaki James ją uprowadził.- powiedział i się do mnie przytulił.
-Wejdziemy?- zapytałam.
-No okay!- odpowiedział i weszliśmy na sale.


-------------------------------------------
Siemanko :D
Jak tam podobał się?
Jak tak to komentujcie.
Dzięki :*

                             Bieberowa :*

               


czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 25

* Rano *                                                        * Natalii *

Wstałam i zeszłam na dół.
-Cześć Jus.- powiedziałam gdy weszłam do kuchni.
-Noo Heeej.
-Co robisz.?- zapytałam.
-Nateeeeśnikii.
-Aha okay.- usiadałam.
-Gdzie Niall?- zapytał.
-Śpi. Idę zobaczyć.
-Okay.
Pobiegłam do góry i cichutko weszłam do jego pokoju.
-Niall śpisz?- zapytałam cicho.
-Nie.
-To chodź na śniadanie.
-Zaraz.
-Okay.- powiedziałam i zeszłam na dół do kuchni.

                                                                     * Niall *

Wstałem i ubrałem jeansy i czarną koszulkę. Zszedłem na dół i usiadłem w kuchni obok Justina.
-Wiecie co! Poszłabym do zoo.- powiedziała Natalii.
-Haha. Po co do zoo?- zapytałem.
-Bo kocham zwierzęta panie Horan.- zaś miana odpowiedziała.
-Heh. Okay.
-Możemy iść.- wtrącił się Justin.
-Dobra to idziemy.
-A o której?- zapytałem.
-No tak o 12.30.
-Czyli, że za pół godziny.- powiedział Bieber.
-Tak.

                                                              * Harry *

Wstałem o 12.20. Ubrałem to: KLIK. Zszedłem na dół i usiadłem na kanapie w salonie.

                                                          * 10 minut później *

Wyszedłem z domu i pokierowałem się w stronę knajpki Nando's . Dostałem SMS.

                                                                          Zostaw pieniądze przy stoliku nr.3.
                                                                          A potem idź do parku tam znajdziesz Majkę...
                                                                                                                             James xx

Zostawiłem pieniądze i szybko pobiegłem do parku. 45 minut później dotarłem na miejsce. Wszedłem i zacząłem szukać Mai.
-Maja!!!- krzyknąłem gdy ją zobaczyłem i podbiegłem do niej.
Była nie przytomna i cała zakrwawiona. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem po pogotowie. 10 minut później przyjechali i zabrali Maję... Potem jeszcze wybrałem numer Niall'a i zadzwoniłem do niego.
-Hallo?
-Niall jedź do szpitala.
-Po co?
-Maje tam jest.
-Później przyjadę nie mam czasu.
-Jak to nie masz czasu?... Dobra nara..
Zadzwoniłem po taxi i po 10 minutach gdy przyjechała pokierowałem się w stronę szpitalu. Zapłaciłem i wysiadłem, szybko wbiegłem do środka.
-Maja Smih, Maja Smih.
-Proszę się uspokoić.
-Gdzie leży Maja Smih?- zapytałem przerażony.
-Yyy... Maja! W sali 32.- odpowiedziała pielęgniarka.
-Dziękuje.- powiedziałem i szybko pobiegłem do sali 32. Gdy już byłem przed salą wziąłem głęboki oddech i się uspokoiłem. Wszedłem, a tam leżała posiniaczona Maja, miała przyczepione do ciała mnóstwo kabli. Poszedłem do niej:
-Maja, Maja proszę obudź się. Maja słyszysz mnie?- mówiłem i łzy spadały mi na bluzę.
Do sali wszedł lekarz Mai.
-Dzień dobry.- powiedział.
-Dobry.- odpowiedziałem ocierając oczy rękawem od bluzy.
-Kim pan jest dla Pani Mai?
-Przyjacielem. Co z nią będzie?
-Yyy... Nie wiadomo. Jest bardzo w złym stanie. Nie wiadomo też kiedy się wybudzi ze śpiączki i czy w ogóle się obudzi.
-Jak to? Proszę Maja!!- zacząłem krzyczeć.- Czyli, że może umrzeć?- zapytałem wystraszony.
-To już zależy tylko od niej... Przepraszam muszę już iść.- powiedział.
Ja przysunąłem krzesło bliżej łóżka i chwyciłem rękę Mai.
-Maja proszę obudź się. Zamknąłem oczy, pojawiały mi się różne obrazy z Mają: jak się śmieje, jest szczęśliwa. Pomyślałem, że ona ma tylko 19 lat, że nie może umrzeć. Otworzyłem oczy spojrzałem na telefon, która jest godzina: 20.24. Pożegnałem się z nią i wyszedłem ze szpitala. Zamiast iść do domu, to poszedłem do Justina. Po 20 minutach byłem już na miejscu, zapukałem do drzwi i po 10 sekundach otworzył mi Jus...
-Cześć stary! Co jest?- zapytał.
-Yyy... Jakby co to Maja już się znalazła jest już od paru godzin w szpitalu nie przytomna.
-Jak to?
-Nawet nie wiadomo kiedy się wybudzi i czy w ogóle się wybudzi.- powiedziałem i łzy pokazały mi się w oczach.
-Co? Wejdź musimy powiedzieć o ty Natalii i Niall'owi.
Weszliśmy do środka, usiadłem na kanapie.
-Niall zadzwoń po chłopaków.- powiedział Jus.
Widać było że tylko on jedyny martwi się.- pomyślałem.
-Okay, a coś się stało?- zapytał wyciągając telefon z kieszeni.
-Powiemy jak wszyscy już przyjdą.
-Okay.- odpowiedział.

                                                           * Niall *

Zadzwoniłem do Liama.
-Hallo?
-Liam możesz przyjść razem z chłopakami do Justina. Musimy pogadać.
-Okay. Przyjdziemy za pół godziny ok?
-Okay czekamy.- odpowiedziałem i się rozłączyłem.

                                                          * Liam *

Poszedłem do góry po chłopaków. Wszedłem do pierw do pokoju Zayn'a. On słodziutko spał.
-Zayn, Zayn wstawaj.!
-Co się stało?- zapytał zaspany.
-Musimy iść do Justina! Dalej szykuj się.
-Teraz?
-Taaaak.!
-No okay. Już idę tylko pójdę do kibelka.
-Heh spokoo. Pójdę jeszcze po Louisa.- powiedziałem.
Poszedłem po Lou i po 20 minutach wyszliśmy z domu, skierowaliśmy się do Justina.


---------------------------------------------
Heeeej :D
Wiem że długo nie dodawaliśmy rozdziału
,ale w końcu się pojawi.
Jak jutro bedzie dużo wejść to dodamy
kolejnego. Prosimy o komentarze :)
Dzięki.

                                   Bieberowa :*




poniedziałek, 8 kwietnia 2013

UWAGA !!!

Gdy są pokazane linki z ubraniami to musicie chwilę poczekać aż ten ciuch się wam załaduje. Bo wiem że wy na to klikacie i wam wyskakuje mnóstwo ubrań. Więc jakby ktoś nie wiedział to teraz już wiadomo.. Czekajcie.......... Heh


                                                                              Bieberoea :*

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 24

                                                                     * Harry *

Byłem pod domem Jus'a. Zapukałem i po chwili otworzyła Natalii.
-Hej jest Justin?- zapytałem.
-Yyy... Jest zaraz go zawołam.
-No co jest?- powiedział Justin po minucie.
-To jak pożyczysz mi tą kasę.?
-Yyy... Bo wiesz...- nie dokończył i spojrzał na swój telefon.
-Ty też mi nie pomożesz.- powiedziałem i cofnąłem się.- Wiem nie lubimy się, ale mógłbyś pomóc.
-No ja potrzebuje tej kasy bo chcę zrobić niespodziankę Natalii.
-Maja miała rację, tylko interesujecie się nią.- krzyczałem, odwróciłem się i poszedłem prosto.
-Dobra Harry czekaj.- powiedział i podbiegł do mnie.- Dam ci tę forsę.
-Na prawdę? Dziękuje.- powiedziałem i poszliśmy do jego domu.

                                                                      * Natalii *

-Niall gdzie jesteś?- zapytałam i weszłam do kuchni.
-Tu!- odpowiedział.
-Co się stało?
-Nic wszystko jest okay.
-Aha. Jedziemy na imprezę?
-Przecież ty jesteś w ciąży.!
-Ja już powiedziałam. Będę chodzić na imprezy jak będę w ciąży czy nie!
-Ooo dobra po co się drzesz.
-No sorry to idziemy?
-Spoko.
-To zaraz pójdziemy. Tylko się ogarnę.
-Ok.- powiedział i poszłam.
Weszłam do pokoju i ubrałam to: KLIK. Poprawiłam makijaż. A włosy spięłam w kitkę na bok. Zeszłam na dół i poszłam do salonu.
-Jestem gotowa!- powiedziałam uśmiechnięta.
-Ok. A Justin idzie z nami?- zapytał.
-Yyy... Nie, on gdzieś poszedł.
-Aha no to chodź!- powiedział.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu.  Pojechaliśmy do naszego ulubionego klubo " Club Danse ".

                                                                    * Justin *

-A pytałeś się Niall'a co z tym zrobić?
-Yyy... No tak ale jak zawsze nie chciał mi pomóc.
-Czekaj, zaraz przyjdę.- powiedziałem i poszedłem.
10 minut później wróciłem.
-Masz to są te pieniądze.?- powiedziałem i podałem mu kopertę.
-Dziękuje. Za to, że jesteś dla mnie miły kiedy ja sam wiesz.
-No spokoo. Chcesz browara?- zapytałem.
-Tak chętnie.- odpowiedział.
Poszedłem do kuchni i 2 minuty później wróciłem. Dałem mu butelkę i zaczęliśmy oglądać TV.

                                                       * 2 godziny później *

Do domu weszli: Nialli Natalii. Pobiegłem do przed pokoju.
-Gdzie ty byłaś?- zapytałem.
-Na imprezie.- odpowiedziała.
-Dużo piłaś?
-Yyy... Nie, a co?
-Jesteś w ciąży!!!
-Co mnie to. Myślisz, że  chcę to dziecko!
-Ale ja chcę.
-Ale mnie to już nie obchodzi. Pa.- powiedziała i poszła do pokoju.
-Co się stało?- zapytał Harry gdy wszedłem do pokoju.
-Aaa sprawy.
-No powiedz.- prosił mnie.
-Natalii jest w ciąży i nie wiadomo kto jest ojcem!- krzyknąłem i usiadłem obok niego.
-Aha okay. Dobra ja już się zbieram.
-No okay to do jutra tak?
-Tak.
-Na razie!
-Na razie!- powiedział i poszedł.

                                                                  * Liam *

Byłem w kuchni i robiłem kolacje, nagle ktoś wszedł do domu i trzasnął drzwiami. Pobiegłem do przed pokoju zobaczyć kto przyszedł.
-Cześć Harry!- powiedziałem z uśmiechem.
-Cześć!- powiedział przybity.
Chcesz mi pomóc przy kolacji?- zapytałem.
-Nie. Idę do siebie.- powiedział i pobiegł do góry.
-Aha okay.- odpowiedziałem i poszedłem z powrotem do kuchni przygotować kolacje.
-No cześć!- krzyknął Lou wchodząc do kuchni.
-Heej.
-Co robisz?- zapytał z uśmieszkiem.
-Gofry.
-Ja chcę z marchewkami.
-Ale nie wiesz jak to smakuje!- zaśmiałem się.
-No i co? Ja chcę z carrots to ba być. I bez gadania.
-No spokoo. Heh... Gdzie Zayn?- zapytałem.
-Zayn? U siebie jest! A co?
-Yyy... Nic tylko się tak pytam.

                                                           * 30 minut później *

Zrobiłem gofry, położyłem na stół.
-Louis zawołaj Zayn'a.
-Ok. Zaraz wracam.
Na dół zszedł Harry, usiadł na stołku w kuchni.
-Gdzie jest Majka? Dawno jej nie widziałem.
-Yyy... U... koleżanki.
-Aha. Z czym chcesz gofry?
-Z owocami.
-Spooko.
Louis i Zayn przyszli i zaczęliśmy jeść kolację.
-Harry  o czym tak myślisz?- zapytał Lou klepiąc go w ramię.
-O nowej piosence, którą napisał Liam.
-No jak podoba się nie?- powiedziałem.
-Oczywiście. Heh...
-Która godzina?- zapytał Hazza.
-21.04.
-Aha... Ja ie do siebie.
-Okay...- powiedzieli chórem.
Poszedłem do góry. Wszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. Po 15 minutach wyszedłem i położyłem się na łóżku, po 3 minutach zasnąłem.

---------------------------------------------------
Jednak udało mi się dodać.
Teraz przez jakiś czas nie będziemy dodawać.
Mam nadzieje że się podobał.
Proszę o komentarze i opinie ;D

                                        Bieberowa :*